2.1. Budowanie odwagi, czyli HUMANS ENGINEERD w praktyce
Coffideas, to nie jest "event", to jest precyzyjna inżynieria społeczna. Nie budujemy mostów z betonu i stali, ale budujemy je z rozmów, zaufania i wspólnych doświadczeń.
Proces jest prosty, ale jego psychologiczne oddziaływanie jest potężne.
Większości z nas ciężko jest mówić w grupie, na forum. Dla niektórych z nas lęk przed zabraniem głosu, jest czasami gorszy od lęku przed śmiercią. Inżynierując doświadczenia w grupach zazwyczaj zaczynamy od pary – bo w cztery oczy najłatwiej być szczerym, intymność jest większa, lęk przed oceną mniejszy. To buduje pierwszą cegłę odwagi. Potem, jak już poczujesz ten grunt pod nogami, możemy łączyć te pary w czwórki, a na końcu robimy forum. To jest skalowanie zaufania – od jednostki do społeczności, krok po kroku, bez szoku termicznego.
Humans Engineered by Coffideas, to odwaga w pigułce - dzięki strukturze, poczuciu bezpieczeństwa i stałym zasadom.
To była nasza najważniejsza szczera lekcja inżynierska. Poczyniliśmy błędne założenie: myśleliśmy, że największą satysfakcję da uczestnikom rola „biorcy” – moment, w którym to ich temat zostaje wylosowany i to oni otrzymują wsparcie.
Rzeczywistość zweryfikowała tę hipotezę. Najsilniejszy feedback, jaki do nas wraca, to poczucie spełnienia płynące z faktu, że to moja perspektywa pomogła komuś innemu. To odkrycie potwierdziło wartość „Helping is learning”.
W Coffideas nie tylko zdejmujemy ciężar z barków, ale dajemy każdemu szansę poczucia sprawstwa. Okazuje się, że to właśnie bycie użytecznym dla drugiej osoby buduje najtrwalsze mosty i daje autentyczną dumę. Tak właśnie działa nasza inżynieria zaufania – projektujemy przestrzeń, w której każdy staje się ekspertem dla kogoś innego.
2.2. Nie jesteś sam, czyli efekt "lustra"
Wiesz, co jest najsilniejszym, najbardziej wyzwalającym momentem w Coffideas? Ten moment, kiedy słyszysz w głowie "klik" i myślisz: "Kurczę, on ma tak samo!".
Często myślisz, że tylko ty masz chaos w firmie, że tylko ty nie dowozisz, że tylko ty boisz się AI. Bańka samotności lidera.
Znasz to? I nagle siadasz z kimś z innej branży, z innego świata, i okazuje się, że on/ona ma te same demony. To daje niesamowitą ulgę i poczucie przynależności. "O, ty też tak masz? To nie jestem wariatem".
To buduje plemię szybciej niż jakikolwiek wyjazd integracyjny.
2.3. Magia 15 minut, czyli struktura i Prawo Parkinsona
Często słyszymy te obiekcje: "Hej, 15 minut to za mało, my musimy pogadać głęboko!". Absolutnie nie, to jest pułapka myślenia o czasie jako o zasobie z gumy.
Wierzymy bezgranicznie w Prawo Parkinsona: Praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej wykonanie. Jak dasz ludziom godzinę na spotkanie, to gwarantuję ci, że przez 45 minut będą gadać o pogodzie, korkach i kawie, a merytoryka wejdzie w ostatnich minutach.
My to odwracamy. Dajemy "time-box". 15 minut to jest "sweet spot" efektywności. Wystarczająco dużo, żeby wymienić wartość, zainspirować się i zasiać ziarno. Ale za mało, żeby zacząć ściemniać, lać wodę i budować korporacyjne fasady. Ten limit czasu działa jak adrenalina – wyostrza zmysły i wyzwala konkret.
2.4. Jak telefon łączy, czyli analog w świecie cyfrowym
To jest paradoks naszych czasów, z którego jesteśmy z tego dumni. Używamy telefonu (aplikacji), żeby... zmusić ludzi do odłożenia telefonu.
Na co dzień uzależnieni od ekranów, scrollowania i lajków - Coffideas wykorzystuje technologię w sposób przewrotny – tylko jako "swatkę" (matchmaker). Telefon mówi Ci z kim gadasz, daje temat i... ma zniknąć. Technologia ma nas dowieźć do drugiego człowieka jak taksówka, a nie zastąpić spotkanie. W Coffideas jesteśmy "Strażnikami Analogu", którzy hakują system cyfrowymi narzędziami, żeby przywrócić człowieczeństwo.
Wielokrotnie sugerowano nam nagrywanie rozmów i generowanie transkryptów przez AI. Nasza odpowiedź to krótkie: nic z tych rzeczy. Takie narzędzia zrywają kruchą tkankę zaufania i odbierają uczestnikom sprawczość. W Coffideas technologia ma wspierać obecność, a nie ją archiwizować.
Podobnie podeszliśmy do automatycznej wymiany danych kontaktowych. Świadomie nie wprowadziliśmy tej funkcji. Dlaczego? Bo wymiana „wizytówki” to akt zaufania i świadomego wyboru. Kiedy robisz to ręcznie – wpisując numer czy szukając kogoś na LinkedIn – budujesz trwalsze połączenie. To inżynieria zaufania, gdzie jakość wygrywa z ilością. Tak nawiązane relacje są wzmocnione, bo wynikają z Twojej decyzji, a nie z automatyzmu systemu. To bilet wstępu do prawdziwej, ludzkiej relacji.
2.5. Neurobiologia Więzi – Dlaczego „Relacja” to brakujący element każdego spotkania
Niezależnie od tego, czy mówimy o zespole projektowym, konferencji branżowej, czy lokalnej społeczności – każde zgromadzenie ludzkie opiera się na tej samej, biologicznej potrzebie: potrzebie bycia dostrzeżonym i połączenia. W świecie zdominowanym przez cyfrowe dystraktory, nasza strategia obecności musi wrócić do korzeni neurobiologii.
Neruobiologia przynależności (Social Baseline Theory)
Nasz układ nerwowy nie ewoluował do samotności. Z perspektywy Social Baseline Theory, mózg traktuje izolację jako stan wysokiego ryzyka i ogromnego wydatku energetycznego. Kiedy wchodzimy w grupę obcych ludzi, nasz „skaner zagrożeń” pracuje na pełnych obrotach.
- Technologia jako „architekt bezpieczeństwa”: Coffideas nie służy do budowania wirtualnych światów. To narzędzie, które optymalizuje biologię spotkania. Poprzez inteligentne łączenie ludzi w czteroosobowe mikro-grupy, zdejmujemy z nich ciężar „społecznego lęku”. Technologia wykonuje za nas tę najtrudniejszą, organizacyjną pracę, byśmy mogli skupić się na tym, co najważniejsze – na żywym kontakcie i bezpiecznym współbyciu.
Uważność i ciekawość: Kompetencje bycia w kontakcie
W każdym zgromadzeniu – od zarządu po warsztaty – sukces zależy od kompetencji, które wspólnie rozwijamy, a które pozwalają nam „zakotwiczyć się” w relacji:
- Świadoma uważność (focused attention): To umiejętność bycia „tu i teraz” z drugą osobą. W dobie powiadomień, pełna obecność stała się najcenniejszą walutą, jaką możemy kogoś obdarować.
- Otwarta świadomość (open awareness) : Zastąpienie oceniania autentycznym otwarciem na to, co wnosi drugi człowiek. To ona sprawia, że zwykłe zgromadzenie zamienia się w przestrzeń autentycznego spotkania.
- Pogłębiona świadomość: Rozumienie, że więź buduje się w każdej sekundzie naszej obecności, nie tylko wtedy, gdy mówimy coś ważnego.
Komunikacja bez słów: Kiedy ciało mówi „jesteś bezpieczny”
Więź i porozumienie nie dzieją się wyłącznie za pomocą słów. One zaczynają się znacznie głębiej. Kiedy siadamy w czteroosobowej grupie, nasze ciała, nasze układy nerwowe i cała nasza fizjologia już ze sobą rozmawiają.
- Biologiczny dialog: Zanim padnie pierwsze zdanie, nasze systemy skanują się nawzajem, szukając sygnałów bezpieczeństwa.
- Bezpieczna struktura: Dzięki temu, że sesje Coffideas mają jasną, bezpieczną strukturę zaprojektowaną przez technologię, nasze układy nerwowe mogą szybciej „odpuścić” tryb czuwania. W tej wspólnej przestrzeni ciało czuje, że nie musi walczyć o przetrwanie, co pozwala na budowanie głębokiej więzi opartej na samym fakcie współobecności. To właśnie to poczucie bezpieczeństwa pozwala nam się naprawdę usłyszeć.
Relacja jako jedyna strategia
Przestańmy projektować wydarzenia i spotkania pod kątem „programu”. Zacznijmy projektować je pod kątem „połączenia”. Bezpieczna więź to nie jest dodatek do życia społecznego czy biznesowego – to fundament, na którym opiera się nasza zdolność do współpracy, tworzenia i przetrwania w świecie, który wymaga od nas coraz większej świadomości. I jest krytyczny z punktu widzenia naszego zdrowia fizycznego.
Poczucie więzi i przynależności, to zdrowszy układ immunologiczny. To mniej chorób cywilizacyjnych - cukrzycy, otyłości, chronicznego stresu. Możemy to zrobić sami dla siebie.
2.6. Rola Hosta - gospodarza - Jesteśmy Inżynierami Zaufania
W Coffideas nie „prowadzimy spotkań”. My projektujemy i trzymamy przestrzeń, w której może wydarzyć się to, co nieoczywiste. Naszą rolą jako Gospodarzy jest bycie niewidzialnym fundamentem, na którym inni budują swoje mosty. Nazywamy to Inżynierią Zaufania.
Gościnność mamy w DNA
Dla nas gościnność to coś więcej niż uprzejmość – to aktywna postawa. Wierzymy, że każdy, kto do nas przychodzi, wnosi unikalny świat. My ten świat witamy z ciekawością, kierując się zasadą „Yes, and...”. Nie oceniamy energii, z jaką wchodzą nasi goście – my ją przyjmujemy i nadajemy jej kierunek. Jeśli czujemy w pokoju napięcie, nie udajemy, że go nie ma. Zaopiekowujemy je, tworząc bezpieczny „port” dla każdej emocji.
Sesja przed sesją: Tu budujemy fundament
Nauczyliśmy się, że zaufanie nie rodzi się na komendę „start”. Ono kiełkuje w momentach pozornie nieistotnych. Dlatego:
- Jesteśmy obecni, zanim pojawią się inni. To nasz czas na „sesję przed sesją”. Rozmawiamy, żartujemy, jesteśmy po prostu ludźmi. Dzięki temu, gdy zaczynamy proces, nie jesteśmy już obcymi „prowadzącymi”, ale częścią społeczności.
- Widzimy każdego. Dbamy o to, by każdy, kto przekracza próg (czy to fizyczny, czy cyfrowy), poczuł ciężar naszej uwagi. Krótkie „Cześć, dobrze, że jesteś” to dla nas pierwszy i najważniejszy element inżynierii – sygnał, że ta przestrzeń jest dla Ciebie bezpieczna.
- Zapraszamy, nigdy nie zmuszamy. Nasze doświadczenie mówi nam, że autentyczność wypływa z wolności. Dlatego nie instruujemy – my zapraszamy do wspólnego sprawdzenia, co się stanie, gdy zderzymy ze sobą nasze perspektywy.
Trzymamy przestrzeń (Human Steady)
W rozedrganym świecie pełnym hałasu, my staramy się być punktem oparcia. Jesteśmy uważnymi słuchaczami, którzy wyłapują niuanse. Nie boimy się ciszy – nauczyliśmy się ją kochać, bo wiemy, że to w niej dojrzewają najodważniejsze myśli.
Naszym największym sukcesem jest moment, w którym stajemy się zbędni. Kiedy widzimy, że rozmowa „płynie”, że bariery zniknęły, a ludzie wpadają w wir Creative Collisions – wiemy, że nasza inżynieria zadziałała. Stworzyliśmy przestrzeń, w której rozmowa stała się ludzką supermocą.
2.7. Know your audience — poznaj swoją publiczność
Moja najważniejsza zasada przy projektowaniu wydarzeń to: poznaj swoją publiczność. Nie w sensie ogólnym, marketingowym, ale bardzo konkretnie. Kim są te osoby? W jakich rolach występują na co dzień? Z jaką energią wchodzą na salę i co zostawiły w domu, zanim usiadły na krześle?
To podejście to fundament inżynierii zaufania. Niezależnie od skali – czy to kameralny warsztat, czy duża konferencja – kluczem jest zbudowanie pomostu. Musisz mówić o tym, co dla nich istotne, używając języka, który zdejmuje ciężar z ich barków i buduje adekwatne połączenie.
Zanim wejdziesz na scenę, zwizualizuj sobie konkretnego człowieka na sali. Nie targetuj „tłumu” – projektuj dla inżyniera szukającego pragmatyki, handlowca głodnego relacji czy studenta budującego tożsamość.
Zastanów się: co ich boli? Co ich napędza po godzinach? Im bardziej ten obraz będzie żywy, tym mniejszy ciężar na Twoich barkach. To inżynieria zaufania – kiedy Twoje słowa stają się adekwatną odpowiedzią na ich wyzwania, połączenie buduje się samo. To bilet wstępu do ich świata, a nie tylko „wystąpienie”
Gdy już masz mapę potrzeb swoich odbiorców, buduj pomosty. Nie rób tego sztucznie – używaj naturalnych odniesień, historii czy pytań, które rezonują z grupą. To właśnie ta autentyczność sprawia, że uczestnik czuje: „to jest o mnie”.
Jeśli możesz, użyj krótkiej ankiety przed startem lub porozmawiaj z organizatorem wydarzenia. Jeśli sam je organizuesz - zadaj sobie pytanie o cel: Jaki cel chcę pomóc uzyskać tym ludziom? Kilka pytań o obawy i oczekiwania to inżynierskie przygotowanie gruntu. Kiedy ze sceny odpowiesz na konkretny temat z ankiety, połączenie buduje się automatycznie. To najprostsze narzędzie, by zdjąć z barków lęk przed brakiem dopasowania i zamienić prezentację w realne doświadczenie.
Prowadzący to nie „zapowiadacz”, ale narrator i inżynier kontekstu. Twoja praca zaczyna się długo przed wejściem na scenę – to zbieranie danych, biogramów i analiza stylu prelegentów, by spiąć wydarzenie w jedną, spójną historię.
W Coffideas wiemy, że poznanie publiczności to coś więcej niż statystyka. To segmentacja zachowań i motywacji. Inaczej zarządzasz energią sali pełnej founderów, a inaczej specjalistów. Kiedy rozumiesz te różnice, Twoje środki wyrazu stają się adekwatne „tu i teraz”. To inżynierskie przygotowanie pozwala Ci utrzymać uwagę i zdjąć z barków uczestników ciężar chaosu, zamieniając go w ustrukturyzowane, wartościowe doświadczenie.
W Coffideas „know your audience” to czysta inżynieria procesu. Strukturę wydarzenia dobieramy pragmatycznie:
- Wersja długa: dla grup potrzebujących kontekstu i osadzenia w sensie metody.
- Wersja krótka: nastawiona na tempo i instruktaż („skanuj, wpisz, działaj”).
Kluczowy jest punkt startu. Czasem zaczynamy od „What” (technika i tempo), a czasem od „Why” (po co i dlaczego). To nie przypadek, ale dopasowanie do dynamiki grupy. Zdejmujemy z Twoich barków konieczność improwizacji – wybieramy wariant, który najlepiej „siądzie” w danej społeczności, by od pierwszej minuty budować relacje z sensem.
W Coffideas dopasowujemy strukturę do dynamiki grupy. Zauważyliśmy tu pewną prawidłowość:
Dla grup 20–30 lat (i młodszych) najlepiej sprawdza się start od "What". To pokolenie nastawione na akcję – potrzebują szybkiej, technicznej instrukcji i tempa. Sens i wartość budują samodzielnie w trakcie doświadczenia. Im mniej narracji na wstępie, tym większe zaangażowanie w procesie.
Z kolei w grupach 30–40+ kluczowy jest start od "Why". Tu czas jest walutą inwestowaną bardzo świadomie. Zanim przejdziemy do technologii, musimy wyjaśnić sens, wartości i mechanizm działania krok po kroku. Kiedy zdejmiemy z ich barków potrzebę zrozumienia „po co to robimy”, wchodzą w proces z pełnym zaufaniem i energią.
To czysta inżynieria doświadczeń: dobieramy punkt wejścia tak, by każdy poczuł się bezpiecznie i mógł w pełni wykorzystać swoją supermoc rozmowy.
W Coffideas wiemy, że najtrudniejszy jest pierwszy krok: wpisanie tematu rozmowy. Uczestnicy często blokują się, analizując „czy to wypada”. Tutaj stosujemy pragmatyczne wsparcie – podajemy przykłady tematów precyzyjnie dopasowane do ich ról.
Handlowcom sugerujemy negocjacje, inżynierom współpracę z biznesem, a studentom budowanie pewności siebie. To proste narzędzie, które zdejmuje ciężar z barków i momentalnie otwiera grupę. Gdy uczestnik słyszy przykład ze swojego świata, przestaje traktować formularz jako zadanie do odhaczenia, a zaczyna widzieć w nim realną wartość. To fundament naszej inżynierii zaufania – osadzenie w bliskim kontekście sprawia, że rozmowy od pierwszej minuty stają się głębokie i autentyczne.
2.8. Dosłownie - poznaj swoja widownię
W „know your audience” najważniejsza jest fizyczna obecność. Nie analizuj person tylko na papierze – wyjdź do ludzi, gdy wchodzą na salę.
Jako host masz unikalną szansę na inżynierię zaufania od progu. Podejdź, przedstaw się i zadaj jedno otwarte pytanie: „Co sprawiło, że tu jesteś?”. Kilkanaście takich mikrorozmów to najlepszy research „tu i teraz”. Zdejmujesz z uczestników bilet wstępu do relacji, a sam zyskujesz bezcenną wiedzę o ich energii. To proste, ludzkie działanie, które sprawia, że później ze sceny mówisz do konkretnych osób, a nie do anonimowego tłumu. Jakość relacji zaczyna się od pierwszego „Cześć”.
Takie fizyczne poznanie ludzi od progu to Twoja błyskawiczna mapa. W kilka minut dowiadujesz się, co budzi ciekawość, jakich odpowiedzi potrzebują i jakich metafor użyć, by to było „ich”, a nie „Twoje”. To inżynieria zaufania w czasie rzeczywistym – zyskujesz konkretne tropy do późniejszego prowadzenia sesji i łączenia kropek między uczestnikami.
Z drugiej strony – to moment, w którym zdejmujesz z nich ciężar anonimowości. Osoba zauważona jeszcze przed startem czuje się zaopiekowana i staje się częścią wydarzenia. Widzi gospodarza, który jest naprawdę obecny. To buduje bezpieczną strukturę i sprawia, że uczestnicy przestają być tłumem, a stają się społecznością gotową na rozmowę z sensem. Jakość relacji projektuje się od pierwszego podania ręki.
Tu uruchamia się naturalna inżynieria wzajemności. Kiedy przed startem poświęcasz uczestnikowi chwilę uwagi, budujesz most, który on podświadomie chce „oddać” swoim zaangażowaniem.
Taka osoba przestaje być biernym obserwatorem. Staje się aktywnym ogniwem: uważniej słucha, chętniej wchodzi w proces i wspiera Cię swoją energią. Zdejmujesz z niej ciężar anonimowości, a w zamian zyskujesz naturalnego ambasadora wydarzenia. To moment, w którym „know your audience” przestaje być marketingowym sloganem, a staje się pragmatyczną budową doświadczenia. Kilka minut świadomej obecności przed godziną zero sprawia, że sala jest po prostu „w środku” – gotowa na rozmowę z sensem.
2.9. Tak, i…. czyli Improwizacja z Coffideas
Już wcześniej wspomniana była jedna z kluczowych zasad improwizacji scenicznej - “tak, i…”, czyli “akceptuj i dodaj coś od siebie” (inspirując się i rozwijając to, co ktoś wcześniej zaproponował).
Rozumiejąc improwizację jeszcze szerzej - jej istotą jest spontaniczne (“tu i teraz”) współtworzenie wraz z innymi ludźmi świata fabuł oraz bohaterów,- ich relacji, przygód i dialogów bez planu, wcześniej napisanego scenariusza i zakładającej konkretną wizję reżyserii. Żeby miało to przysłowiowe “ręce i nogi” potrzebny jest zestaw postaw i umiejętności interpersonalnych, które taki proces twórczy umożliwiają - uważności, aktywnego słuchania, zaangażowania, ciekawości, braku oceniania, otwartości na nowe perspektywy i zmiany. Tego improwizacja uczy poprzez doświadczenie w niezwykle skuteczny oraz wielowymiarowy sposób.
Dokładnie to samo dzieje się podczas sesji Coffideas - ludzie trafiają do dobranych dzięki algorytmowi różnorodnych zespołów, w których wyruszają w 15-minutową podróż. Ma ona jeden cel ogólny - porozmawiać na wylosowany temat jednej z osób w grupie. Cała reszta jest jedną wielką improwizacją wzajemnego kontaktu, wymiany punktów widzenia i doświadczeń, inspirowania do innych “ugryzień” tematu - bez szczegółowej agendy i z góry założonego rezultatu, za to w dużej otwartości, współpracy i ciekawości, co może być dalej, inaczej, innowacyjniej, optymalniej.
Z jeszcze innej strony improwizacja uczy nie bycia perfekcyjnym, daje przestrzeń do doświadczania tego, że “ty wystarczysz” - dokładnie taka / taki, jaki jesteś. Dziś, w konkretnej formie dnia, momencie życia i poziomie doświadczenia. Na scenie łatwo w spontanicznej kreacji czegoś dobrze nie zrozumieć, nie dosłyszeć, przeinaczyć… i wielokrotnie okazuje się, że taki “błąd” bywa wielkim prezentem otwierającym nowe, zaskakujące twórcze drogi. Zmienia to bardzo podejście do popełniania błędów i akceptacji, że są naturalnymi elementami każdej twórczej drogi, ludzkiej interakcji i procesu uczenia się nowych rzeczy.
Tak samo podczas sesji Coffideas nie musimy być idealni, znać się na każdej branży, ścigać się, kto ile powie i jak mądrze - czasem jedno trafne, wymykające się schematom pytanie lub refleksja osoby, która głównie słucha może wiele pozytywnie zmienić i uruchomić.
W końcu różnorodność - jeszcze jeden fundament zarówno improwizacji, jak i metodologii Coffideas. Jesteśmy inni, unikalni, wyjątkowi. Mamy różne drogi życiowe oraz zawodowe. Kiedy więc zgadzamy się (znów akceptacja!) z tego czerpać, ucząc się od siebie nawzajem i dopuszczając to, że możemy korzystać z perspektyw innych, wtedy możemy budować znacznie wspanialsze, oryginalniejsze, zaskakujące światy - dla siebie i wraz z innymi, dla wspólnego dobra.
2.10. Autentyczność, czyli o bezpiecznym odsłanianiu się, które zbliża
Żyjemy w świecie nieustannej autokreacji. Kiedy scrollujesz LinkedIna, widzisz armię Zwycięzców, Wizjonerów, Liderów Zmiany i Nieomylnych Ekspertów. Wszyscy "dowożą", wszyscy "skalują", wszyscy są "excited to announce".
A w środku, w trzewiach, czujemy, że potrzebujemy czegoś zupełnie innego.
Potrzebujemy autentyczności jak tlenu. Potrzebujemy pozwolenia sobie na bycie po prostu człowiekiem. Nie od razu "Top Performerem", nie "Konsultantem Strategicznego Rozwoju", ale osobą. A właściwie – Osobą przez duże "O".
Epic Fail, czyli lekcja pokory
Pamiętam moment, który był dla mnie testem tej prawdy. To miała być profesjonalna sesja Coffideas, wszystko dopięte na ostatni guzik. I nagle – klasyk gatunku – technologia powiedziała "nie". Strona się zawiesiła. Nie mogłam odpalić sesji.
Minuty mijały, a cisza w wirtualnym pokoju gęstniała. Z każdym momentem oczekiwania uciekało ze mnie powietrze, pewność siebie topniała, a entuzjazm uczestników, którym przeciągało się czekanie, zaczynał gasnąć. To jest ten moment, w którym chcesz zapaść się pod ziemię.
The Insight: Prawda zbliża bardziej niż perfekcja
Czego mnie to nauczyło? Inżynieria społeczna to też inżynieria własnych emocji i planu B. Dziś wiem, że trzeba mieć w zanadrzu "dodatkową historyjkę" na takie momenty i kogoś na back-office, kto ogarnie pożar, gdy Ty trzymasz relację z ludźmi.
Ale głębsza lekcja jest taka: Formuła Coffideas buduje bezpieczne środowisko, w którym taki błąd nie jest wyrokiem.
To jest mikroświat, w którym "maski opadają". Kiedy zdejmujemy zbroję eksperta i mówimy: "Słuchajcie, coś poszło nie tak", paradoksalnie ludzie nie odwracają się od nas. Oni się do nas zbliżają. Bo widzą w nas siebie.
To bezpieczne odsłanianie się buduje mosty. Widziałam to wielokrotnie, wspierając społeczności takie jak LinkedIn Local Poznań, Agile Poznań czy Digital University. Wszędzie tam, gdzie pozwalaliśmy sobie na bycie "nieidealnymi", relacje stawały się głębsze, a współpraca – bardziej ludzka.
W świecie, który wymaga od nas perfekcji, Coffideas daje nam luksus bycia sobą. Prawdziwego Spotkania - zobaczenia się nawzajem, wymiany energii i inspiracji z historii, które ze sobą przynosimy. I to jest też największa wartość, jaką możemy wnieść do zespołu.
2.11. Jak budować plemię, a nie bazę kontaktów?
Kiedy masz 20-kilka lat i wchodzisz w świat "wielkiego biznesu", czujesz się trochę jak przybysz z innej planety. Wszyscy wymieniają się wizytówkami, rzucają żargonem i pytają "gdzie widzisz się za 5 lat?". A Ty często chcesz po prostu zapytać: "Hej, czy wy też się czasem boicie, że nie dacie rady?".
W Coffideas, tak jak w mojej Fundacji SML, odkryłam, że wiek to tylko liczba, a doświadczenie to nie to samo co mądrość.
Lekcja z Fundacji SML: Siła "Peer Support" Budując Fundację SML i społeczność dla młodych kobiet, zauważyłam jedną rzecz: my nie szukamy autorytetów na piedestale. Szukamy "Starszej Siostry" lub "Brata" – kogoś, kto jest krok dalej, ale wciąż pamięta, jak to jest wiązać buty. Tradycyjny model mistrz-uczeń ("ja mówię, ty słuchasz") już nie działa. Działa partnerstwo. W moich projektach dziewczyny z małych miejscowości łączą się z ekspertkami z dużych miast nie po to, żeby "chłonąć wiedzę", ale żeby wymienić się energią.
- Młodzi dają świeżość, brak cynizmu i znajomość cyfrowego świata.
- Doświadczeni dają perspektywę i spokój ("Human Steady").
Dlaczego Coffideas to "Game Changer" dla Gen Z?
Dla mojego pokolenia "networking" kojarzy się ze sztucznością. Coffideas to "odczarowuje".
- Demokratyzacja czasu: Kiedy algorytm łączy mnie z CEO wielkiej korporacji na 15 minut, to te 15 minut jest święte. Nikt mi nie przerywa, bo jestem "za młoda". Mam głos.
- Bezpieczna rama: Struktura zdejmuje lęk. Nie muszę się zastanawiać, jak zagadać. Temat jest na stole. To sprawia, że nawet introwertyczna osoba z "Next Gen" może zabłysnąć.
Reverse Mentoring (Mentoring Odwrócony)
Moim marzeniem jest, aby liderzy przestali traktować młodych jako "zasoby do przyuczenia", a zaczęli traktować nas jako mentorów od przyszłości. Świat zmienia się tak szybko, że to my – wychowani w chaosie informacyjnym – często lepiej nawigujemy w mgle. Zaproście nas do stołu. Nie jako "stażystów", ale jako partnerów w rozmowie. Zdziwicie się, ile możemy wnieść do Waszych strategii.
Rada od Amelii:
W Fundacji SML mówimy: "Czy marzenia mają adres?". Mają. Mieszkają w ludziach, których spotykasz. Coffideas pomaga ich znaleźć.
2.12. Poza bańkę podobieństwa. Dlaczego tradycyjny networking zawodzi?
Moja najważniejsza lekcja z organizowania spotkań? Ludzie pragną nowości i głębi, ale boją się zrobić pierwszy krok. Prawdziwe połączenie nie wydarza się dlatego, że ludzie nagle stają się odważni. Wydarza się wtedy, gdy struktura spotkania staje się silniejsza niż ich lęk.
Jako organizatorka konferencji i Experience Manager w Timeleft, widziałam tysiące ludzi uwięzionych w tym samym paraliżu: zawieszonych między strachem przed narzuceniem się a lękiem przed byciem zignorowanym. To wyczerpujący taniec – ciągłe skanowanie rozmówcy pytaniami: „czy ja go nudzę?”, „czy on w ogóle chce tu być?”. Ten brak pewności zabija jakąkolwiek autentyczność, zanim rozmowa w ogóle się zacznie.
Sama często wychodziłam z networkingów wypalona rozmowami o niczym. Znasz ten mechanizm obronny? Albo kurczowo trzymasz się jednej, przypadkowej osoby, bo boisz się znów krążyć po sali bez celu, albo uciekasz do grupki znajomych, zamykając się na wszystko, co nowe. To scarcity mindset: lęk, że nic lepszego już Cię dziś nie spotka, paraliżuje Twoją ciekawość. Godzisz się na powierzchowność, byle tylko uniknąć niezręczności. To rodzi niechęć i biznesowo zamyka Cię w próżni, w której nic nowego nie ma prawa się wydarzyć.
W Coffideas zachwyciło mnie to, że przestajesz tracić energię na słuchanie faktów z życiorysów, a od razu poznajesz czyjś sposób myślenia. Możesz zacząć od rozwiązania problemu, nad którym akurat pracujesz, i wyjść z konkretną wartością po 15 minutach. Najczęściej jest to jednak dopiero wstęp do rozwinięcia głębszej relacji.
Projektowanie zamiast przypadku
Sukces networkingu na evencie zależy od zdjęcia z uczestników ciężaru bycia „atrakcyjnym rozmówcą”. Coffideas działa jak dobrze zaprojektowana gra: daje jasne ramy, które uwalniają od społecznego paraliżu. W tej strukturze moment „kliknięcia” następuje naturalnie, bez wymuszania czegokolwiek. Dystans skraca się tak szybko, że zanim mózg zdąży uruchomić mechanizmy obronne, rozmówcy są już w środku merytorycznej dyskusji.
- Czwórka to bezpieczny poligon: Taki skład zdejmuje presję „przypodobania się”. Struktura daje sygnał: „należysz tutaj”, więc nie trzeba tracić energii na zastanawianie się, czy się pasuje.
- Inność jako zasób: Zamiast skanować różnice pod kątem uprzedzeń, grupa skupia się na rozwiązaniu problemu. Ludzie poznają się przez to, jak myślą, a nie przez to, jakie mają stanowiska.
- Siła słabych więzi: Otwieramy drzwi do osób spoza bańki podobieństwa. To właśnie te „dalekie” kontakty przynoszą najwięcej świeżych okazji i idei, których nigdy nie usłyszymy od kolegów z własnego działu.
Rada od Aleksandry:
2.13 Ekstrawertycy w Coffideas: Paliwo dla mózgu i trening słuchania
Często mówi się, że Coffideas to bezpieczna przystań dla introwertyków. To prawda, ale dziś oddajemy głos drugiej stronie mocy. Czy silny ekstrawertyk odnajdzie się w strukturze 15-minutowego sprintu? Oddajmy głos Kindze, dla której rozmowa to czysta energia.
„Jestem mocnym ekstrawertykiem - dla mnie rozmowa z innym człowiekiem i przecięcie myśli jest jak najlepszej jakości paliwo. Pomysły, myśli, wątpliwości wypowiadane na głos stymulują mój mózg do tego stopnia, że potrafię pytania zadawać sama sobie - nie mając nikogo w pobliżu. I robię to na głos. Efekty są pozytywnie zaskakujące.”
W Coffideas nie tracimy czasu na rozgrzewkę. Od razu przechodzimy do konkretów, co dla osób o wysokiej energii jest kluczowe. Jak zauważa Kinga:
„15 minutowe sprinty w metodzie Coffideas pomijają to, co dla mnie jest nienaturalne: zbędne small talks. Jednocześnie określony czas powoduje, że skupiamy się od razu na wyciągnięciu na stół najlepszych kart, jakie mamy w ręce.”
Ale Coffideas to nie tylko wyrzucanie z siebie myśli. To przede wszystkim szkoła twórczego zderzenia, gdzie nawet największa chęć dominacji zamienia się w synergię.
„Co najważniejsze - a co jednocześnie może być zaskakujące: Coffideas daje mi niesamowitą przestrzeń na to, żeby... naprawdę słuchać. Struktura metody 'TAK, I...' - zamiast 'tak, ale' powoduje, że moja chęć dominacji w dyskusji zamienia się w aktywne wspieranie innych. Dzięki tej metodzie odkryłam w sobie nowe pokłady supermocy - moja energia podwaja się, kiedy zasilam cudze pomysły.”
Kinga genialnie porównuje dynamikę sesji do pracy w topowej restauracji:
„Teamy w trakcie sesji Coffideas pracują jak dobrany zespół 'na kuchni' w bardzo dobrej restauracji - każdy daje z siebie co ma najlepszego, jednocześnie będąc uważnym na to, co tworzą inni. Dbasz automatycznie o to, żeby danie wyszło lepsze. I to nie znaczy, że zawsze musisz się zgadzać - ale zamiast wyrzucać czyjś przepis - proponujesz zastosowanie innych proporcji lub przemyślenie dodania innej przyprawy.”
Efekt końcowy? Dla ekstrawertyka to sytuacja win-win. Możesz się wygadać, ale wracasz z czymś znacznie cenniejszym niż tylko własny głos.
„Dzięki takiemu combo wychodzę z sesji Coffideas jednocześnie wygadana - ale też bogatsza o wiedzę innych. LOVE IT!”
W Coffideas wierzymy, że rozmowa to ludzka supermoc. Bez względu na to, czy czerpiesz energię z wnętrza, czy z otoczenia – nasza struktura sprawi, że wyjdziesz z sesji z „pełnym bakiem” pomysłów.
2.14. Samych konferencji, kongresów, warsztatów czy seminariów jest za dużo.
Samych konferencji, kongresów, warsztatów czy seminariów jest za dużo.
Coś o tym wiem, bo tworzyłem je przez ostatnią dekadę.
Dotyczy to każdej z branż z jaką miałem styczność: technologicznej, finansowej, prawniczej czy dotyczącej polityk publicznych.
Każdej, bo w nich wszystkich uczestniczyli żywi ludzie. Profesjonaliści, początkujący czy specjaliści, którzy w większości wcale na nich nie chcieli być.
To nie złośliwość, pomyślcie o tym sami - jak często zdarza wam się myśleć pozytywnie o kolejnym ‘evencie’, na jaki jedziecie?
Jestem przekonany, że większość organizatorów chce przygotować swoje konferencje jak najlepiej. Jednocześnie, samo doświadczanie schodzi na drugi plan, gdy kluczem jest agenda, prelegenci, sponsorzy, catering czy sala ("must have").
Tego, czego nie ma, to odpowiednio angażującego prowadzenia, przedstawienia z imienia uczestników, dłuższych przerw między panelami, włączania w dyskusję publiczności ("nice to have"). Przypomina to wykład w szkole, lekcje na które się spóźniliśmy, sala jest niedogrzana, za oknem szaro i choć rozpoznajemy kilka twarzy, przed podejściem do nowych osób nas skręca wewnętrznie, bo często chcą nam coś sprzedać. My za to chcemy być gdzieś indziej.
Samych konferencji, kongresów, warsztatów jest za dużo!
Ten nadmiar nie dotyczy tylko Polski, bo moje obserwacje i doświadczenie pochodziły głównie z Londynu, Brukseli, Madrytu czy Kopenhagi.
Bez zatrzymania się na początku i wytłumaczenia reguł interakcji często widziałem nieobecnych słuchaczy energicznie odpowiadających na maile. Nie było to często efektywne. Obcy ludzie sprawdzali zza naszego ramienia czy nie popełniamy błędów lepiej niż autokorekta, a występujący swoimi przemówieniami przeszkadzali się skupić.
Organizatorzy nie nie mają kontroli nad uwagą odbiorców. Mogą jednak przygotować przestrzeń tak, by pomagała w interakcji poprzez: wytchnienie od powiadomień z telefonu, krótki format czy jasno wytłumaczone instrukcje tak, by każdy pomyślał co wyciągnąć dla siebie.
Samych konferencji i kongresów jest za dużo?
Sami prelegenci również nie są krasomówcami.
Widać to jak na dłoni, gdy dziś pracuję w mediach – zarówno głównego nurtu jak i biznesowych. Przed wejściem na wizję dokładnie sprawdzamy naszych gości. Jeżeli to polityk, chcemy mieć pewność, że będzie mówić merytorycznie. Ekspertka? Z emocją i w odpowiednim tempie. Aktywiści czy naukowcy? Rzeczowo i do sedna.
Sama społeczność biznesowa to często eksperci wysłani przez swoje branże. Specjaliści, którzy widzą szczegół, swój fragment, często tracąc przy tym ogół, powiązania do innych tematów.
Dla wielu z nas przemówienia publiczne są wciąż stresujące. Nagle jesteśmy wciągani przed obcy i często nieobecny tłum gorliwie odpisujący na maile.
Bez przygotowania prowadzących, rozgrzania odbiorców czy swoistego stanu pośredniego, gdzie wszyscy możemy porozmawiać w mniejszym gronie, słowa po prostu nie wychodzą nam z ust, a zdania ciągną się i nie zmierzają do puenty.
Nawet najlepsi występujący potrzebują rozgrzewki przed wejściem na scenę, a my sami jesteśmy tylko ludźmi.
Samych konferencji jest za dużo…
… dlatego właśnie to, co robi Coffideas to jedno z możliwych rozwiązań, by sprowadzić nas wszystkich na ziemię. A jak to wygląda w praktyce? To proste. Wróć do tekstu i przeczytaj fragmenty napisane kursywą.
Ale co ja tam wiem. Sprawdźcie sami.