4.1. Jak dbać o ludzi?
To jest proste w teorii, a trudne w praktyce: trzeba dbać totalnie, od progu do wyjścia. Uczestnik twojego wydarzenia nie jest "biletem", nie jest "rekordem w bazie", jest Gościem w twoim domu.
Coffideas to laboratorium empatii. Dbamy o "Human Touch" w każdym punkcie styku – jak witasz ludzi, jak ich łączysz, jak dziękujesz. To buduje doświadczenie, które zostaje w sercu, a nie tylko w głowie.
4.2. Siła "Take Aways" (czyli czym jest DIALOG GENERATYWNY)
Co tak naprawdę zostaje ci w głowie miesiąc po konferencji? Nie cała prezentacja, nie slajdy. Zostaje ci często jedno zdanie. Ta jedna myśl, ta mikrokorekta w myśleniu, która zmienia twój kurs o jeden stopień.
Może ktoś rzucił ci nową perspektywę przy stoliku i ty z tym wychodzisz, i to kiełkuje. "A jeśli miałbyś zostawić tylko jedno przesłanie?" – to jest pytanie, które zadaję liderom, bo ono zmusza do syntezy i szukania esencji. To jest ta wartość, którą zabierasz do domu.
4.3. Przyszłość: Human Steady, AI Ready
Świat pędzi w stronę AI, algorytmów i automatyzacji. I super, nie obrażamy się na rzeczywistość. Ale w tym pędzie my musimy być "Human Steady" – stabilni w swoim człowieczeństwie.
Im więcej technologii, tym droższe, bardziej elitarne i cenne będzie to, co "tylko" ludzkie. Empatia, krytyczne myślenie, "łączenie kropek", intuicja. AI tego nie ma i długo nie będzie mieć. My to mamy. I Coffideas jest siłownią, w której te czysto ludzkie mięśnie ćwiczymy, żeby nie zanikły w cyfrowym komforcie. Listening as a Future Skill- Jeśli w przyszłości liderzy będą oceniani nie po tym, jak mówią, ale po tym, jak potrafią słuchać w chaosie, to czy Coffideas nie jest dziś… treningiem elitarnej kompetencji przyszłości?
4.4. Lessons Learned / Zbiór anty-porad i kluczowych lekcji
"Nie wychodzcie…"
Na wielu wydarzeniach Coffideas, zwłaszcza na konferencjach, trafiamy w luki „pomiędzy” panelami. To momenty, gdy uwaga uczestników naturalnie spada, a organizatorzy – w dobrej wierze – próbują ich zatrzymać hasłem: „Nie wychodźcie, teraz będzie coś ciekawego”.
Z perspektywy inżynierii zaufania, to błąd. Hasło „nie wychodźcie” podświadomie sugeruje, że to, co nadchodzi, jest obowiązkiem, a nie wartością. Jako technologiczny humanista wierzę, że nie wolno walczyć o uwagę zakazami. My zdejmujemy z uczestników ten ciężar. Zamiast ich blokować, dajemy im bilet wstępu do doświadczenia, które samo się broni. Jeśli musisz prosić, by nie wychodzili, znaczy, że nie zaprojektowałeś wystarczająco silnego „Why”. W Coffideas budujemy strukturę tak, by ludzie zostawali nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą sprawdzić swoją supermoc rozmowy w praktyce.
W „nie wychodźcie” tkwi błąd poznawczy. Choć intencja jest świetna, podświadomie wysyłasz sygnał: „teraz jest moment, w którym moglibyście wyjść, bo zaczynamy coś mniej formalnego”. Dla zmęczonego uczestnika to bilet wstępu do wyjścia na kawę, a nie zachęta do zostania.
Jako technologiczny humanista i host, stosuję tu prostą inżynierię procesu:
- Zasada ciągłości: Nie rób sztucznych przerw w narracji. Przechodź do Coffideas tak naturalnie, jak do kolejnego slajdu: „Dobrze – teraz przechodzimy do zderzenia perspektyw”.
- Pewność narratora: Zdejmij z barków uczestników ciężar decydowania, czy warto zostać. Ty wiesz, że to kluczowy element wydarzenia, więc poprowadź ich dalej bez zbędnych tłumaczeń.
- Zaufanie zamiast prośby: Ludzie zostają nie dlatego, że ich poprosiłeś, ale dlatego, że Ci ufają. Jeśli traktujesz sesję jako integralny element agendy, oni zrobią to samo.
W Coffideas nie walczymy o uwagę zakazami. Projektujemy bezpieczną strukturę, w której kolejny krok jest tak oczywisty i wartościowy, że wyjście z sali wydaje się po prostu stratą okazji na rozmowę z sensem. Bądź przewodnikiem, a nie strażnikiem drzwi.
"Teraz bedzie networking…"
Słowo „networking” to w polskim kontekście błąd systemowy. Choć idea jest słuszna, sam komunikat często uruchamia w uczestnikach mechanizm ucieczki. Dla wielu to sygnał do wyjścia po kawę lub sprawdzenia telefonu – bilet wstępu do „wymiksowania się” z wydarzenia.
Jako technologiczny humanista widzę tu jasną przyczynę: „networking” kojarzy się z presją, wymuszonym sprzedawaniem i stresującym zadaniem społecznym, które szczególnie obciąża introwertyków. To przeciwieństwo inżynierii zaufania.
Dlatego moja lekcja jest prosta: jeśli chcesz, by ludzie naprawdę rozmawiali – usuń to słowo ze słownika.
Zamiast networkingu zaproś ich do:
- Eksperymentu lub doświadczenia.
- Krótkiej sesji rozmów w małych grupach.
- Zderzenia perspektyw lub wymiany pomysłów.
Słowa to ramy konstrukcyjne. Odpowiednia nazwa zdejmuje z barków uczestników lęk przed oceną i sztucznością. W Coffideas nie każemy Ci „networkować” – dajemy Ci bezpieczną strukturę i cel. Dzięki temu uczestnicy zostają na sali nie z obowiązku, ale z ciekawości, co przyniesie kolejna rozmowa z sensem.
Wojna o uwagę: dlaczego to, co wartościowe, przegrywa z tym, co pilne
Żyjemy w epoce wojny o uwagę. Nie tylko projekty, ale każda aplikacja i powiadomienie to agresywni gracze na rynku naszego czasu. W tym szumie to, co pilne, bezlitośnie wypiera to, co wartościowe. Nawet idee takie jak Coffideas – które uczestnicy po sesji oceniają jako „świetnie zainwestowany czas” – muszą mierzyć się z tym brutalnym mechanizmem.
Ludzie wychodzą z naszych sesji naładowani, gotowi wrócić „choćby jutro”. A jednak codzienność szybko przykrywa ten sens warstwą bieżączki. Satysfakcja i więź przegrywają z listą zadań. To paradoks naszych czasów: trudniej znaleźć czas na coś, co realnie nas wzmacnia, niż na rzeczy, które nas drenują, bo te drugie po prostu krzyczą głośniej.
Jako technologiczny humanista widzę w tym jasne wyzwanie projektowe. Nie możemy po prostu prosić o uwagę – musimy stworzyć strukturę, która zdejmie z barków lęk przed stratą czasu i stanie się bezpiecznym portem w tym cyfrowym chaosie. Coffideas to nasza odpowiedź: inżynieria zaufania, która buduje mosty tam, gdzie na co dzień są tylko powiadomienia. Bo w świecie, który nieustannie nas rozprasza, 15 minut rozmowy z sensem to nie luksus – to antidotum.
Introwertyk / extraweryk
To, jak rozumiemy introwersję i ekstrawersję, często opiera się na szkodliwych stereotypach. W Coffideas odrzucamy szufladkowanie ludzi na „tych wycofanych” i „tych gadatliwych”. Nasza metoda to inżynieria zaufania, która projektuje optymalne warunki dla obu tych grup, rozumiejąc, że różnica tkwi nie w chęciach, ale w gospodarce energią.
Oto jak zdejmujemy ciężar z barków obu stron:
Introwertyk na wydarzeniu to osoba, która wykonuje tytaniczną pracę. Wyjście ze strefy komfortu to dla niego realny koszt energetyczny. Często, gdy już uda mu się nawiązać jedną relację, zostaje przy niej do końca – nie z braku ciekawości, ale by oszczędzać „paliwo”.
Nasze rozwiązanie: Coffideas daje bezpieczną strukturę. Zdejmujemy lęk przed nieznanym, bo algorytm i moderator biorą na siebie ciężar inicjatywy. Introwertyk nie musi „walczyć o uwagę” – ma swoje miejsce przy stoliku, jasny temat i gwarancję, że rozmowa ma swój koniec. To pozwala mu otwierać się bez obawy o energetyczne bankructwo.
Ekstrawertyk często wpada w pułapkę własnej otwartości. Ponieważ łatwo nawiązuje kontakt, szybko otacza go wianek tych samych osób. Choć pragnie zderzenia z nowymi perspektywami, czuje się „uwięziony” w roli animatora grupy, która już powstała.
Nasze rozwiązanie: Mechanika rotacji to dla ekstrawertyka bilet wstępu do różnorodności. Pozwala mu legalnie i bez poczucia winy przejść do kolejnej grupy. Co więcej, narzucony temat rozmowy to antidotum na powierzchowność. Ekstrawertyk wreszcie może „zanurkować” głębiej, zamiast tylko ślizgać się po powierzchni small talku.
Nowa definicja: Skąd bierzesz prąd?
Współczesna psychologia, którą wyznajemy w Coffideas, mówi jasno: to nie jest kwestia umiejętności społecznych, ale sposobu ładowania baterii.
- Introwertyk po intensywnym evencie potrzebuje ciszy i książki, by wrócić do równowagi.
- Ekstrawertyk ładuje się właśnie poprzez interakcję i energię innych ludzi.
W Coffideas technologia wspiera oba te procesy. Tworzymy środowisko, w którym introwertyk nie czuje się osaczony, a ekstrawertyk nie czuje się znudzony. Kiedy zdejmiemy z ludzi lęk przed oceną i chaos losowych spotkań, okazuje się, że rozmowa z sensem jest wspólnym mianownikiem, który łączy te dwa światy. To pragmatyczny idealizm w praktyce: projektujemy system, w którym każdy – niezależnie od tego, jak ładuje baterie – może w pełni wykorzystać swoją ludzką supermoc.